A box of consecrated communion wafers was stolen from a church near Pułtusk. A Christian man carried out the theft on the instructions of two Jews from the nearby town of Płońsk, who had arranged to buy the stolen items from him. This case is better documented than most from the period, it shows up not just in the hostile polemical chronicle tradition but in independent legal and church records covering what followed.
What happened
According to Żuchowski's later account, the thief was a man named Krzyczkowski. He stole the pyx holding the hosts and sold it to Jews in Płońsk for four złoty. When he was caught and questioned, he confessed to the whole scheme. The Jews involved initially denied everything under torture. According to the same account, they eventually admitted that after taking the stolen hosts they had gotten lost and disoriented and were unable to find their way to safety, which is how they were caught with the evidence still on them. The stolen pyx was recovered from a dung heap, and the hosts were carried back to the church in a formal procession.
The trial
This is where the case moves beyond a single hostile chronicle. According to legal-historical research on Pułtusk, jurisdiction over Jewish defendants in this period belonged to the king, who delegated a special royal commissioner to handle the case. That commissioner worked jointly with the court of the Pułtusk starost. Together they handed down the death penalty for everyone convicted in the case, the Christian thief and the Jewish defendants alike.
The aftermath
The case had consequences beyond the individuals executed. The Bishop of Płock, worried about further thefts of this kind and about organized gangs targeting churches, issued an order in March 1599 banning Jews from trading in any town belonging to the bishopric, and barring residents of those towns from hosting Jews in their homes at all.
That ban did not last long. By December of the same year, after the Jewish community had issued an apology, paid compensation, and promised the offense would not be repeated, and after what the record describes as intercession from "various honorable people" on their behalf, the bishop lifted the restriction.
Why this case stands out
Unlike Skierbieszów in 1562, which survives as a single unverified sentence in a polemical text, Pułtusk 1598 has real institutional weight behind it: a named royal commissioner, a joint court proceeding with the local starost, a documented death sentence, and a separate church record of the bishop's trade ban and its reversal five months later. It's also one of the few cases from this period where the aftermath is as well documented as the crime itself, showing the local Jewish community negotiating its way back into legal trading rights within the same year the executions took place.
Ze świątyni pod Pułtuskiem skradziono puszkę z konsekrowanymi hostiami. Kradzieży dokonał chrześcijanin na polecenie dwóch Żydów z pobliskiego Płońska, którzy umówili się z nim na odkupienie skradzionych przedmiotów. Ta sprawa jest lepiej udokumentowana niż większość z tego okresu, pojawia się nie tylko w wrogiej tradycji kronikarsko-polemicznej, ale też w niezależnych zapisach prawnych i kościelnych dotyczących tego, co nastąpiło później.
Co się wydarzyło
Według późniejszej relacji Żuchowskiego, złodziejem był mężczyzna imieniem Krzyczkowski. Ukradł puszkę z hostiami i sprzedał ją Żydom w Płońsku za cztery złote. Gdy został schwytany i przesłuchany, przyznał się do całego procederu. Zamieszani w sprawę Żydzi początkowo zaprzeczali wszystkiemu pod torturami. Według tej samej relacji, ostatecznie przyznali, że po zabraniu skradzionych hostii zgubili się i byli zdezorientowani, przez co nie mogli odnaleźć drogi do bezpiecznego miejsca, dlatego zostali schwytani z dowodami wciąż przy sobie. Skradzioną puszkę odnaleziono na gnojowisku, a hostie przeniesiono z powrotem do kościoła w uroczystej procesji.
Proces
To tutaj sprawa wykracza poza jedną wrogą kronikę. Według badań historyczno-prawnych dotyczących Pułtuska, jurysdykcja nad żydowskimi oskarżonymi w tym okresie należała do króla, który delegował specjalnego komisarza królewskiego do prowadzenia sprawy. Komisarz działał wspólnie z sądem starosty pułtuskiego. Razem wydali wyrok śmierci na wszystkich skazanych w tej sprawie, zarówno na chrześcijańskiego złodzieja, jak i na żydowskich oskarżonych.
Skutki
Sprawa miała konsekwencje wykraczające poza straconych. Biskup płocki, zaniepokojony dalszymi kradzieżami tego rodzaju oraz zorganizowanymi bandami atakującymi kościoły, wydał w marcu 1599 roku zarządzenie zakazujące Żydom handlu w jakimkolwiek mieście należącym do biskupstwa oraz zabraniające mieszkańcom tych miast goszczenia Żydów w swoich domach.
Zakaz nie utrzymał się długo. W grudniu tego samego roku, po tym jak społeczność żydowska złożyła przeprosiny, zapłaciła odszkodowanie i obiecała, że wykroczenie się nie powtórzy, oraz po tym, co zapis określa jako wstawiennictwo "różnych szanownych osób" w ich imieniu, biskup zniósł ograniczenie.
Dlaczego ta sprawa się wyróżnia
W przeciwieństwie do Skierbieszowa z 1562 roku, który zachował się jedynie jako pojedynczy niepotwierdzony wyrok w tekście polemicznym, sprawa pułtuska z 1598 roku ma za sobą realny ciężar instytucjonalny: imiennie wskazanego komisarza królewskiego, wspólne postępowanie sądowe ze starostą, udokumentowany wyrok śmierci oraz osobny zapis kościelny dotyczący zakazu handlu wydanego przez biskupa i jego zniesienia pięć miesięcy później. To także jedna z niewielu spraw z tego okresu, w której następstwa są równie dobrze udokumentowane jak samo przestępstwo, pokazująca, jak miejscowa społeczność żydowska wynegocjowała powrót do legalnych praw handlowych jeszcze w tym samym roku, w którym doszło do egzekucji.